BAVARIA 8 6 – Blond Special Beer [!]

Bavaria Brouverij, alkohol: 7,9 ekstrakt 16%.

CENA – 6,25 – W Kerfurze byłem i z ciekawości kupiłem, bo ostatni Holender mi smakował. Ogromna cena. Gigantyczna. I wcale za nią nie ma takich cudów.

GORYCZKA – goryczka dominuje – lekko na początku, potem mocno a potem już gorzko. Za gorzko. Chce się… wziąć żubra i po tym popić. Nawet ja mam ochote na np kawałek czekolady, mimo że piwo jest dość słodkie. Nie jestem fanem TAKIEJ goryczy – ale wiem że fani są. Smak jest na pewno bogaty i charakterystyczny. Czuć w nim lekkie nuty i owoców [?] i miodu… Ale gorycz jest dominująca.

SŁÓD – mocno słodowe, ulepek taki trochę. Słód się wybija jako baza dla aromatów które wymieniłem wcześniej. Słód wchodzi już w 1 nucie, nie jest ona pusta jak w tym poprzednim mocnym piwie. Plusik!

POSMAK SPIRYTA – nie ma. I dobrze, takie drogie piwo… Wszystko z fermentacji.

DODATKOWE UWAGI O SMAKU – nie wiem czemu blond special, ale jak na takie mocne piwo jest jasne bardzo – może dlatego. Dziwne to są smaki powiem wam – z jednej strony gorycz a z drugiej słodkość. To ja już nie wiem. Nie smakuje jak piwo, tylko jak lekka nalewka na naparstku miodu. Czy smaczne? W unikalnych cyrkumstancjach – jesienny wieczór etc – tak! Ale teraz, po pracy… Chciałoby się coś lżejszego.

OCENA W SKALI OD „1″ do „20″ – 13 – trzynasteczka koszerna. Solidna jakość, nie można się przywalić, nie jest objawienie… Byłoby wyżej, ale… CENA! Nie da się tego pić na codzień, a piwo nie jest napojem koneserskim raz na czas pitym, ale codziennym. Unless nie zarabiacie 8K i lata wam ile wydacie na browce – go ahead. Ja zarabiam 2,2 k i 6 zł 3 razy w tygodniu nie wydaję, dzięki, wolę kotu kupić żwiru worek zapachowego, bo pożytek większy!

 

Dzień Ziobry! Dziś nie ma wiersza, bo nie mam weny. W życiu poety bywają takie dni, Mickiewicz np miał same takie dni, a wieszczem został.

KSIĄŻ – CZARNY SPECJAŁ

Carlsberg Polska, alkohol: 9% [o kurwa] ekstraktu nie podano.

CENA – 3,10 – Proszowice city. sugerowana niby 2,85, to w miastach dużych może być i tyle nawet. Ale Proszowice rządzą się swoimi prawami, a jednym z praw jest: „jak coś w kraku kosztuje 5 zeta to u nas co najmniej 5,50!”

GORYCZKA – piwo ma 9%, o czym dumnie informuje nas producent wielkimi cyferkami na opakowaniu. Dlatego spodziewałem się gorzkiego czegoś, co mnie zabije spirytusem albo strasznym słodem. Nic takiego się nie stało. Piwo jest owszem, goryczkowe w drugiej -a zwłaszcza trzeciej – nucie, ale nie jest GORZKIE. Całkiem w tym temacie porządnie.

SŁÓD – charakterystyczną cechą opisywanego przeze mnie produktu jest pustka w pierwszej nucie smakowej. Słód jest właśnie jedynym smakiem jaki tam czujemy, ale to tez na zasadzie doszukiwania się. Na początku pusto a potem goryczka. Dlatego piwo wydaje się lżejsze niż te ciemne zamulacze co to słodkie jak kostka cukru w pierwszym łyku a potem gorzkie jak myśli Kokiego. Tu inaczej trochę. Nie wiem czy mi się to podoba, ale na pewno doznanie jest inne niż zwykle.

POSMAK SPIRYTA – trochę jest. Ale zaskakująco mało jak na piwo o 9% mocy. Walniesz dwa takie i jesteś gotowy niby, ale nie trzepie pyskiem podczas spożycia. Nie wiem jak osiągnęli te 9%. Może zamaskowali jakąś chemią ten alkohol?

DODATKOWE UWAGI O SMAKU – a właściwie o wyglądzie. Piwo się niby nazywa CIEMNY SPECJAŁ – a jest… jasne. Nie tak jak lagerek albo pszeniczniak w świetle knajpianych lamp, ale do głębokiego bursztynu mu daleko. A tego się spodziewałem w sumie. Dziwna sprawa.

OCENA W SKALI OD „1″ do „20″ – 10 – cytując klasyka: „siedzę i myślę i nie wiem co myśleć” – z jednej strony dobrze mi się pije. Ale ja mam problem alkoholowy już i mi się wszystko dobrze pije. Z drugiej strony brak jakiegoś wyrazu unikalnego, jakiegoś smakowego wyróżnika z masy innych piw. Mocniejsze? na pewno. Kolor dziwny? Też. Ale na więcej niż ocena wyżej nie zasłużyło. Chujowe nie jest, ale na domówkę nie zabiorę czterech takich żeby szybciej czas leciał.

 

Po jeszcze dłuższej nieobecności wracam kurwa na pełnej pycie i jest zajedosko! Dla was tradycyjny wiersz:

Ciężko w codziennym życiu
jechać bez browara
wie o tym i student
wie i twoja stara

dlatego gdy wieczór
roztacza swe mroki
piją piwo dziwki,
ramole i zboki

pijmy i my płyn ten
nie zważając na nic
nim nie zatoniemy
jak kurwa titanic

PIWO NA MIODZIE GRYCZANYM

Browar Jabłonowo [!], alkohol: 5,2% ekstraktu nie podano.

CENA – 5,20 – w Realu. Umpf! Przyjąłem to na klatę, ale powiem wam, że już kilku takich ciosów Muhammada Alego nie przyjmę więcej. Na stronie browaru jest w zakładce DLA KONESERUW (co za bul!) i ja wam powiem że cena iście koneserska.

GORYCZKA – to jest piwo miodowe. Nie ma czasu na goryczkę niby, a jednak! Na początku czujemy ten smak miodu, rozlewa się i nastraja błogo. A potem robi BUCH! Smak piwa – goryczka w najlepszym wydaniu, nie gorycz a SMAK… Wchodzi nuta ciemnego piwa i mroczy nasze dusze jak brak seksu zmroczył Nergala.

SŁÓD – klasycznego słodu nie wiem czy się uświadczy. Czuć ten miodek bardzo. To nie jest przesłodzony smak, bo miód gryczany jest taki lekko ostry, mniej słodki – a przez to strawny. Wyraźny jego smak sprawia że piwo oprócz doznań typowo „ooo piję piwoo ooo jak dobrzeee kurwaa!”, przynosi także stricte smakowe przeżycia!

POSMAK SPIRYTA – eno dziunie, bez przesady. Wyższa półka.

DODATKOWE UWAGI O SMAKU – pić schłodzone – jak wszystkie słodkie piwa po ogrzaniu i/lub wygazowaniu ma tendencje do ulepkowości. Ale niech te minusy nie przesłonią nam plusów, pierwsze wrażenie chwyta za serce i czule głaszcze pytę. Oby więcej Jabłonowa, oby więcej takich produktów!

OCENA W SKALI OD „1″ do „20″ – 17 – smak i „otoczka” – specjalistycznego niejako piwa dla smakoszy sa idealne. Niezbyt idealna jest cena, no ale ten miód NAPRAWDĘ tam jest i to w ilości sporej. A pszczoły zdychają na świecie, wiadomo. Poza tym jeden punkcik odjęty za brak uniwersalności – bo w lato do pizzy wypijesz jeden, ale drugiego już pragniesz lagera. Ale co to za wady? Kup sobie wonczas lagera i sssssssssssspierdalaj!

 

Witam was ciule, jak mawia arcypasterz z hitlerjugendu. Dawno mnie tu nie było, a szkoda! Dziś oprócz piwa może krótki wiersz:

ciężko w życiu bywa
gdy się jest frajerem
piwnica wciąż śmierdzi
ci pleśniowym serem

jedyną dla ciebie
w tym przedmiocie radą
jest walić browary
ze słowiańską swadą

pszenicznymi smaki
i chmielowym słodem
odegnasz majaki
co umysły młode
porywają groźnie…
i tez dzięki piwu
nie przymorzesz głodem
zero w tym jest zgrywu

no, to był fajny wiersz, a teraz recka:

PERŁA CHMIELOWA – alkohol: 6,0% (ho cho!), ekstrakt: nie podano, na oko średnio. Browary Lubelskie S.A.

CENA – 2,45 – w delikatesach CENTRUM w Proszowicach. Myślę, że cena ok. Dostosowana do jakości, żadnych kurew w tym temacie nie rzucam na wiatr.

GORYCZKA – hm. co pijak to 2 rózne zdania. teraz mam ŻONĘ do porównywania i jej odbiór tego tematu był zupełnie inny niż mój. Ja zaś czuję obiadowość bez goryczki w 1 nucie, dopiero zaś w trzeciej pięknie się rozlewa. Dobre, klasyczne piwo. Za to dla żony było gorzkie od początku. Nie wiem – ja podaje swoje odbiory.

SŁÓD – o to ciekawe. Ekstraktu mało na oko, słodu mało na język. Mimo to piwo dobre. niesłodowe, bardziej takie… mild! No zobaczymy co wy lubelskie bywalce na to. Dla mnie piwo wydatnie pod obiad, nie na knajpy w zimie. A że jest jesień, to nie wiem czy to dobrze próbować o tej porze roku, bo czegoś brakuje.

POSMAK SPIRYTA – mimo że 6%, nic!

DODATKOWE UWAGI O SMAKU – z dodatkowych uwag mam to, że dziwnie to piwo smakuje. Dziwnie w sensie pozytywnym, rzadko się tak udaje, żeby w jednym piwie połączyć i „kurwa-obiad-popić” i moc, którą czuje już pod koniec recki. Wiem że na wschodzie to piwo 4,5% nikt nie pije, ale my tu w diecezji kieleckiej (tak! teraz tu mieszkam) jeszcze mamy normalne błony śluzowe etc.

OCENA W SKALI OD „1″ do „20″ 16 – ocena chyba wysoka, piwo mi smakuje bardzo. dało w kośc mocą (idę się wysikać może, bo już kończę reckę ostatnim rzutem na taśmę), ale pozytywne wrażenia. DoZo, NaRa, SieMa!!!!!!!1

 

Oj, ujął mnie dziś sah bardzo za serce. Pobiegłem więc do żabki po zaległy materiał recenzencki, o którym myślałem już dawno dawno! Ale najpierw wiersz, z dedykacją dla Bogusia, ostatniego sprawiedliwego polskiego internetu:

wielka jest siła płynów bursztynowych
których liczby zawrotne dają kapitały
mawia bowiem browar: „smutnych ja pocieszę,
wywyższonych poniżę… Wielkim, chociaż mały!”

Każdy piwo pije: czy indie czy student
(chociaż ten ostatni urąga mi srodze)
lepiej bowiem pić browca niż wódę
taki odważny koncept wam urodzę

pije piwo więc Ignus, gdzieś w nadmorskim rowie
rozmyślając zapewne o istocie bytu
skoro aż pić może nerdus co się zowie
nie wahajmy się pannom wraz z piwem pchać kitu

pije także Marcin, na wiejskiej chudobie
pośród kąkola, nawozu, hałd miału i śmieci
niedługo się żeni, więc ja tylko powiem:
broń nas Panie jedyny od pedrowych dzieci!

pije Łukasz w Dąbrowie, mieście znakomitym
otoczon niemodnym ostrzętem z ikei
potrząsając łbem w końcu często mytym
żadnemu nerdowi nie zamknie wierzei!

żłopie też Ein – zarobas, stary dziad z pepeku
tajemniczy jak zagadka zakonu światyni
taki to koneser w nowym, piwnym wieku
prawdziwy renesans browarny uczyni

w mrocznej wreszcie piwnicy, na łożu plugawym
sah, potwór straszliwy, z beczki piwo chłepce
mózg rządzi elektronowy i krzemowe stawy
w pętli logicznej zamknięty, nieporadnie drepce…

skoro więc browary bez większego trudu
jednoczą wszystkich tych nerdów we wspólnocie dziwnej
w aspołecznych jednostkach dokonują cudu
pod pozorem tylko rozrywki naiwnej…

jakże się nam godzi odmawiać ich komu?
czynić tego nie wolno, pod pozorem żadnym
bo jeden jest browar – czy w knajpie czy w domu
świat on piękny czyni co dotąd był ładnym!

ŁOMŻA EKSPORT – alkohol: 5,7%, ekstrakt: nie podano, ale wartości od lekkiej do średniej max. Browar łomża ofkors (część Royal Unibrew Polska)

CENA – no jest to 2,75 – dość sporo! Ale niech ten minus nie przesłoni nam pewnych plusów… W każdym razie nie jest to determinanta oceny końcowej w żadnym stopniu, mogło być przecież gorzej…

GORYCZKA – to ciekawa sprawa z tym jest – albo jestem całkiem przechlany (mozliwe, nie oponuję!), albo też dopiero w 3 nucie uderza – ale mocna! Ciekawe jak się taki efekt osiaga… W kaźdym razie pies ich trącał, nie jest to znowu źle tak.

SŁÓD – no tu mamy całą gamę. od delikatnego w 1 nucie, przez wyraźny w drugiej, po zajebiście smakujący w trzeciej. wyraźnie najlepszy element ŁOMŻY (nie wiem jakie dupy są w Łomży, ale na bank brzydkie, więc chociaż piwo dobre)

POSMAK SPIRYTA – YOU SEE WHAT I WANT YOU TO SEE, jak śpiewał poeta z Kuby rodem i tak to piwo ze mną pogrywa. Tam gdzies chyba JEST posmak, ale ja tego nie powiem. Idealnie rozegrany słód świetnie to maskuje. Plusik z malą gwiazdką podejrzenia.

DODATKOWE UWAGI O SMAKU – to jest bardzo ciekawe piwo. Przypomina mi Sarisa tego śmiesznego rozkładem akcentów – ale już mocą nie. Dopijam je teraz i powiem wam jedno – w końcach palców czuję. Muszę być przechalany. Taki los młodego zdolnego prawnika którego nie doceniają multikorporacje!

OCENA W SKALI OD „1″ do „20″ – daję 15. Może nie wynika to z powyższych wywodów, ale coś mi tu nie gra. Za dużo mocy, za dziwnie mało goryczki, za… chuj już sam wie co. Podejrzane jest to piwo. Czemu jest takie inne niż wszystkie? Prawdziwi konserwatyści nie lubią jednostek bez sensu się wyróżniających… Nie ukrywam – gdyby strona reklamowa tego piwa stawiała na elegancję marki, na czystosć doznań, na wreszcie jakieś cycki – może by to inaczej było. Ale tak? Podchodzę z nieufnością

 

Po długiej nieobecności na łamy piwnego spisu kurew wraca wasz papa durb! Dziś coś co miałem opisać już dawno, ale… nie opisałem, cha Cha cha LoL! Tym piwem jest… JABŁONOWO PILS! Ale na poczatek ciekawy wierszyk o tolerancji:

Różne są na świecie
niewąskie pojeby
odesłać by ich prędko
do wilgotnej gleby

są wegeterianie
i inne wegany
każden taki pacan
mocno jest zjebany

lecz najgorsze chuje
co od lat wiadomo
to są abstynenty
podejrzani homo

Browar Jabłonowo, alkohol: 4,2% ekstraktu nie podano, ale z tego co czuję więcej niż wygląda po procentach

CENA – 1,30 – tak! tak! Nie mylicie się, przetrzyjcie oczka. ZŁOTY-KURWA-WASZA-STARA-CZYDZIEŚCI!

GORYCZKA – nic w pierwszej nucie. miła w drugiej. bogata w trzeciej. specyficznie połączona ze słodem. ciekawy smak, nie taki jak zwykle. kciuki mocno w górę.

SŁÓD – piwo mimo że lekkie alkoholowo, od razu trafia w słodowe klimaty z mojej bajki. nie za dużo, ale wyraźnie. nie ulepkowo, ale piwnie. może gdyby tego za dużo wypić to słód ze smakiem tym dodatkowym powodowałyby znudzenie? Może! ja piję to już trzeci miesiąc i mi się nie znudziło.

POSMAK SPIRYTA – nie ma. lol. browearek za 1,30zł i nie doprawiają. no ale jest lekki.

DODATKOWE UWAGI O SMAKU – ten smak jest na tyle unikalny że ciężko go opisać. jeśłi piliście kiedyś wódkę – przepalankę, to wyobraźcie sobie ją MOCNO rozcieńczoną, doprawioną leciutko miodem, ziołami i TYM CZYMŚ – anyżek? tymianek? No coś tu jest takiego leciutkiego. Polecam, polecam spróbować.

OCENA W SKALI OD „1″ do „20″ – 19 – zjebiście wysoko, zajebiście mi odpowiada. Cena magiczna. Smak z nieba. Ujebać się tym ciężko (chociaż ja ostatnio jak wszyscy alkoholicy wykazuję tolerancję dodatnią na alkohol, a nie ujemną jak normalne ćpuny). Punkt odjęty za nie-do-końca-klasyczny-smak, ale w sumie… kogo to obchodzi?

 

Yoł gangsta mothafukhaz! Dziś kurwa rzecz unikalna jeśli chodzi o moje browarne doświadczenia! Ale na początek wierszowana zajawusia!

*Ciemno choć oko wykol
lecz życie mi miłe
nie wychodzę z domu
(nie ma co na siłę)

browara mam przecież
a to ważna sprawa
sami wiecie dobrze
chlanie – nie zabawa!

kiedy buteleczka
dźwięcznie się otwiera
codzienne problemy
spadają do zera

i tylko gdzieś w głowie
tłucze się myśl taka:
„dlaczegoś, debilu
nie kupił czwór-paka?”*

BOKRIJKS KRUIKENBIER

Brouwerij STERKENS, Belgia. alkohol: 7,2% ekstraktu nie podano

CENA – nie wiem. dostałem prezent na urodziny. aż kiedyś sprawdzę, bo jest w każdej almie.

GORYCZKA – piana (obfita) jest gorzka. To mnie na początku trochę odstręczyło. No bo jak to – gorzka piana. Ale pod spodem… Małmazja. Goryczka w trzeciej nucie pięknie się rozlewa. W pierwszej tylko się akcentuje, w drugiej jej nie ma. Dobry rozkład.

SŁÓD – piwo takie… słodowe. wyraźny akcent chmielowy, ale słód dalej jest. ten smak jest na tyle specyficzny, ze nie wiem czy moje kryteria goryczka/słód tu dają radę. Raczej bym powiedział że piwo jest miodowe, jedwabiste, ale jednocześnie z pazurem (ta goryczka właśnie)

POSMAK SPIRYTA – bez przesady

DODATKOWE UWAGI O SMAKU – powiem tak: daleki jestem od postawy że na zachodzie wszystko jest zajebiste, a u nas chujowe. bo to nie jest prawda. Ale jeśli chodzi tego Bokrijksa to to jest tak – piwo widać że nie jest powszechne w supermarketach, ale warsztat przebija z niego lepszy niż u nas. Jeśli mieszkacie w cywilizowanych województwach (śląskie, małopolskie, pomorskie, dolnośląskie) – to może wam się uda kupić w almie czy w piwnych sklepach. POlecam bardzo, bardzo gorąco.

OCENA W SKALI OD „1″ do „20″ – 19 – świetne piwo. genialne. posmak nie do powtórzenia. punkt odjęty za na pewno wysoką cenę, co oznacza że nie można się tym uchlewać co wieczór. a to jest skandal.

 

Staropolskim „Heil Hitler” wypada powitać wszystkich wiernych jak rzeka czytelników. Mój powrót z krainy żenującego zajęcia jakim jest praca zbiega się z moim powolnym powrotem z krainy chujowych browarów. Dziś jak mam nadzieję ostatni egzemplarz tego rodzaju: VOLT STRONG. NIe będzie wiersza, jakoś nie moge będąc już po kilkunastu łykach volta.

Carlsberg Polska, alkohol: 6,3% ekstraktu nie podano, wartości średnie/powyżej średniej

CENA – 2,60 – no nie jest najgorzej na tym etapie. No ale to piwo aspiruje do średniaka, to i cena średnia.

GORYCZKA – na początku nic właściwie. Taki posmak ni to słodowy ni goryczkowy – identyfikuję go jako lekko podgnite jabłka… A potem w trzeciej fazie gorzekie cholerstwo. Słabizna.

SŁÓD – piwo raczej z mocnych. Raczej tez z chujowych – słodzik niby jakiś czuć, ale to nie jest słód piwny – raczej spożywczy. Chujowo. Druga nuta tego pseudosłodzika

POSMAK SPIRYTA – jest. Moc się tu bierze z wódy, nie z naturalnego procesu. GENOIS! [czyt: żenua!]

DODATKOWE UWAGI O SMAKU – nie mam. Jest takie chujowe że aż mało. Lepsze niż kaper, mniej wódziane. Ale ma wszystykie cechy złego piwa: zły posmak w ustach, smak wódy a nie piwa jednak dominuje. Brzydki kolor, traci gaz od razu, niepijalne w wyższych temperaturach… Zło.

OCENA W SKALI OD „1″ do „20″ – 4 – cztery aż, bo w porówniau do Kapera to to jest niebo w gębie. Ale już więcej nie kupię.

 

Witam witam! Nasz serial zabiera nas w obszary niedostępne zwykłym śmiertelnikom – KRAINE CHUJOWYCH BROWARÓW. To ja się tak dla was poświęcam, zebyście wiedzieli czego nie kupować, albowiem ciemniście jak piwnica saha. Wierszem tez was uraczę dziś:

„Eterycznym blaskiem wypełniona czara
rzesze serc gorących powabem swym kusi…

Czy to jest…? Zgadliście! Kufelek browara!
Któren to hetero każden chłop pić musi

Jego smak narkotyczny i zapach nęcący
do szału nozdrza męskie (i damskie) prowadzi.

Więc wieczorem błogim, niby to niechcący
jebnąć se browara nikomu nie wadzi!”

Wielu tu jest poetów na tym forum zgniłym, ale nikt takich ślicznych wierszy jak ja nie pisze, taka jest triumfalna prawda. I tematyka poważna, a nie jakieś tam baby, niespełnione miłości, BULE egzystencjalne… No po prostu poezja PAR EKSELĄS

Niestety dzisiejszy exhibit nie przystaje do peanów z wiersza nic a kurwa nic. Jest to:

KAPER – Grupa Żywiec (można się było spodziewać więc gówna z mety), alkohol: 8,7% (szkurwa), ekstrakt nie podają, ale na oko i z 20%.

CENA – 3,69 – PFFRRRRRRRYT!! minimum rispect! Za tyle to ja mogę mieć: 2 harnasie, inne piwo i jeszcze mam na małe laysy, paczkę parówek z serem, konserwę tyrolską, 3 zupy chińskie, dziwkę z Bangkoku. Za dużoooooooo wy chuje z grupy żywiec.

GORYCZKA – O ŻESZ W PIZDĘ PANI EWELINY – gorzkie to jak sama grota kokiego. Na szczęście nie słone. Za dużo spirytusu zrobi z ciebie daltonistę, ale tu nie tyle jest spiryt (trochę tak) – a więcej po prostu HC fermentacji. Ale w złym znaczeniu tego słowa. Bardzo niedobre.

SŁÓD – no piwo mocne i niestety dokładnie wg. stereotypu – słodowe w fazie 2. Nie ratuje to nic a nic. Przypomina mi tzw. U-boota na żołądkowej. Dla nerdów z piwnic – u-boot powstaje poprzez zatopienie setki wódki w kuflu piwa. Tu mamy do czynienia z żołądkową gorzką. nawet kolor ten. A słód na pewno.

POSMAK SPIRYTA – jest. Na te wyżyłowane fermenty nalane z kadzi 95% szczęścia. Ja na to reaguję alergicznie.

DODATKOWE UWAGI O SMAKU – dobry ma tylko… kolor. Są ludzie co lubią takie piwa. Ja nie cierpię. Przegorzkie, przesłodowe w kolejnych nutach, zostawia posmak, przealkoholizowane, za drogie… Zero lansu. Dla fanów Kapera (pewnie nie umieją odróżnić piwa od tyskiego i stąd potrzeba „mocnych wrażeń”) mam tylko MIECZ, ŚWIERZB I PŁONĄCĄ TWARZ!

OCENA W SKALI OD „1″ do „20″ – 1 – JEDEN KURWA. Pierwszy raz musze dać. Chujowe piwo, żałuję że kupiłem, ostatni łyk chyba wylewam, bo nie wiem czy się nie porzygam zaraz. Omijaj, kto w Boga wierzy.

 

Iiiiiiii rozpoczynamy kolejny odcinek naszego programu pod nazwą „JEBNIJ SE BROWARA!” Dziś zamiast wiersza szowinistyczny żarcik prowadzącego:

– Czym się różni murzyn od opony?
- opona po założeniu jej łańcucha nie zaczyna rapować!

Cha cha! A teraz piwo:

CARTER z takim śmieszym „e” którego mi się nie chce szukać w tablicy znaków, 4,5%alk., ekstraktu nie podano. Browar niby Lubelski, niby teraz Perła, ale ona się do tego nie przyznaje! Zdjęcie powyżej pochodzi z 2003, piwa niby nie ma, ale jest w żabce. MYSTERY!

CENA – 2,15 – ale to promocja żabkowa. Mimo wszystko zastanawiająco tania sucz!

GORYCZKA – no goryczki to tu nie uświadczysz. Tak rozmazuję na języku, rozmazuje jak laryngolog wydzieliny… Ale nie widzę, nie czuję, nie słyszę! To leciutkie piwo, no ale TROCHĘ być powinno.

SŁÓD – jest. Słód jęczmienny jak jak chuj. Ale delikatny – możnaby się było spodziewać, że skoro nie ma goryczki, to na to miejsce wchodzi nadmiar słodu. Tymczasem mimo występowania tegoż, brak przesady w tym szicie! Plus jak chuj!

POSMAK SPIRYTA – nie ma [!!!] – a tego już nie rozumiem, za 2,15 powinien być. No ale 4,5% to chyba się wyciąga z samego fermentu.

DODATKOWE UWAGI O SMAKU – dobre piwo! Letni odświeżacz, miły przerywnik, całkiem porzadny browarek! Może troszkę zostawia dziwny posmak w ustach – to od tego słodu – ale to tyle co się można przypierdolić.

OCENA W SKALI OD „1″ do „20″ – 17 – zaskakująco wysoka ocena! Składa się na nią stosunek cena/jakość, brak spiryta, ogólne pozytywne wrażenie. Naaaaaaaaara zjeby!

© 2012 Idź do domu bo się nie nadajesz Suffusion theme by Sayontan Sinha