Oj, ujął mnie dziś sah bardzo za serce. Pobiegłem więc do żabki po zaległy materiał recenzencki, o którym myślałem już dawno dawno! Ale najpierw wiersz, z dedykacją dla Bogusia, ostatniego sprawiedliwego polskiego internetu:
wielka jest siła płynów bursztynowych
których liczby zawrotne dają kapitały
mawia bowiem browar: „smutnych ja pocieszę,
wywyższonych poniżę… Wielkim, chociaż mały!”
Każdy piwo pije: czy indie czy student
(chociaż ten ostatni urąga mi srodze)
lepiej bowiem pić browca niż wódę
taki odważny koncept wam urodzę
pije piwo więc Ignus, gdzieś w nadmorskim rowie
rozmyślając zapewne o istocie bytu
skoro aż pić może nerdus co się zowie
nie wahajmy się pannom wraz z piwem pchać kitu
pije także Marcin, na wiejskiej chudobie
pośród kąkola, nawozu, hałd miału i śmieci
niedługo się żeni, więc ja tylko powiem:
broń nas Panie jedyny od pedrowych dzieci!
pije Łukasz w Dąbrowie, mieście znakomitym
otoczon niemodnym ostrzętem z ikei
potrząsając łbem w końcu często mytym
żadnemu nerdowi nie zamknie wierzei!
żłopie też Ein – zarobas, stary dziad z pepeku
tajemniczy jak zagadka zakonu światyni
taki to koneser w nowym, piwnym wieku
prawdziwy renesans browarny uczyni
w mrocznej wreszcie piwnicy, na łożu plugawym
sah, potwór straszliwy, z beczki piwo chłepce
mózg rządzi elektronowy i krzemowe stawy
w pętli logicznej zamknięty, nieporadnie drepce…
skoro więc browary bez większego trudu
jednoczą wszystkich tych nerdów we wspólnocie dziwnej
w aspołecznych jednostkach dokonują cudu
pod pozorem tylko rozrywki naiwnej…
jakże się nam godzi odmawiać ich komu?
czynić tego nie wolno, pod pozorem żadnym
bo jeden jest browar – czy w knajpie czy w domu
świat on piękny czyni co dotąd był ładnym!

ŁOMŻA EKSPORT – alkohol: 5,7%, ekstrakt: nie podano, ale wartości od lekkiej do średniej max. Browar łomża ofkors (część Royal Unibrew Polska)
CENA – no jest to 2,75 – dość sporo! Ale niech ten minus nie przesłoni nam pewnych plusów… W każdym razie nie jest to determinanta oceny końcowej w żadnym stopniu, mogło być przecież gorzej…
GORYCZKA – to ciekawa sprawa z tym jest – albo jestem całkiem przechlany (mozliwe, nie oponuję!), albo też dopiero w 3 nucie uderza – ale mocna! Ciekawe jak się taki efekt osiaga… W kaźdym razie pies ich trącał, nie jest to znowu źle tak.
SŁÓD – no tu mamy całą gamę. od delikatnego w 1 nucie, przez wyraźny w drugiej, po zajebiście smakujący w trzeciej. wyraźnie najlepszy element ŁOMŻY (nie wiem jakie dupy są w Łomży, ale na bank brzydkie, więc chociaż piwo dobre)
POSMAK SPIRYTA – YOU SEE WHAT I WANT YOU TO SEE, jak śpiewał poeta z Kuby rodem i tak to piwo ze mną pogrywa. Tam gdzies chyba JEST posmak, ale ja tego nie powiem. Idealnie rozegrany słód świetnie to maskuje. Plusik z malą gwiazdką podejrzenia.
DODATKOWE UWAGI O SMAKU – to jest bardzo ciekawe piwo. Przypomina mi Sarisa tego śmiesznego rozkładem akcentów – ale już mocą nie. Dopijam je teraz i powiem wam jedno – w końcach palców czuję. Muszę być przechalany. Taki los młodego zdolnego prawnika którego nie doceniają multikorporacje!
OCENA W SKALI OD „1″ do „20″ – daję 15. Może nie wynika to z powyższych wywodów, ale coś mi tu nie gra. Za dużo mocy, za dziwnie mało goryczki, za… chuj już sam wie co. Podejrzane jest to piwo. Czemu jest takie inne niż wszystkie? Prawdziwi konserwatyści nie lubią jednostek bez sensu się wyróżniających… Nie ukrywam – gdyby strona reklamowa tego piwa stawiała na elegancję marki, na czystosć doznań, na wreszcie jakieś cycki – może by to inaczej było. Ale tak? Podchodzę z nieufnością