cześć ludziki! mam na imię michał i pracuję w branży dziennikarstwa growego. to znaczy nie jest to żadne dziennikarstwo, bo siedzimy w biurze i przepisujemy newsy zza granicy. to znaczy nie ja przepisuje bo jestem za ważny na to, inni są od tego.
ale schodzę z tematu. chciałem podzielić się z wami dzisiaj misie moimi myślami na temat gry call of duty modern warfare 2. jako ze tam pracuje w branży to wiadomo, że jestem dość mądry i doświadczony, więc zamknijcie mordy i czytajcie co wam piszę. recenzja ta będzie miała jedyną prawidłową konstrukcję artykułu oceniającego grę, wypracowaną przez 20 lat przez polskich dziennikarzy growych.
będzie więc ładny wstęp, rozwinięcie, trochę o fabule, grafice, dźwięku i trybie multi. na końcu znajdziecie zaś podsumowanie oraz ocenę. to znaczy tak bym zrobił, ale tak nie zrobię, bo nie jestem tak jak reszta moich kolegów po fachu aż takim profesjonalistą, to znaczy nie zacząłem recenzować gier w wieku 15 lat, nie załapałem się do redakcji robiąc loda naczelnemu i nie płaszczę się przed szefem polskiego oddziału xboksa, żeby tylko dostać grę. taki gupi jestem, więc i pewnie w branży długo nie pożyję. lepsze to niż nie bycie w niej w ogóle, jak na przykład Wy.
modern warfare 2 to druga część (ha ha!) alternatywnej linii fabularnej call of duty, rozgrywającej się w czasach współczesnych. tam wiadomo, modern warfare zajebiście się sprzedało, tryb multi był całkiem całkiem (taki quake 3 z normalnymi ganami), więc wiadomo było, że będzie część druga. no i wiadomo było, że będzie to sukces, stara zasada, im więcej kasy wyda się na marketing, tym więcej się zarabia. a 50 mln $ na marketing (czyli tyle, ile gra kosztowała) to całkiem spora suma, zapewne całe ppk mogłoby żyć godnie za te pieniądze (nie sashh, bo on maty kupuje, bo one są drogie).
no i gra jest fajna. fajne jest to, że scenarzyści (hy hy) mają całkowicie w dupie logikę i oczekiwania tak zwanej branży. wszyscy się rozpisują, że tam fabuła jest durna i nielogiczna. a gracze grają. bo gówno ich tak naprawdę obchodzi, jak kapitan price stary wyga siedząc 5 lat w więzieniu nie zapomniał jak się strzela, że atomówka jak wybuchnie w kosmosie, to jej podmuch działa jak emp? gówno to kogo obchodzi, ważne jest to, że się biega po rio, że się biega po syberii i rozpiżdża ruskich i fajnie to wygląda
teraz multi. multi jest przepiękne, choć jak na mój gust trochę zbyt chaotyczne. to znaczy myślałem tak dotąd, teraz myślę inaczej. dlaczego? bo jeszcze do tego tygodnia traktowałem to multi jako coś taktycznego. a to nie jest taktyczne, to jest quake 3. strzelając do przeciwnika najlepiej jest najpierw skoczyć, później upaść na ziemię, wstać i znowu skoczyć, co by trafionym nie zostać. w ogóle najlepszym buildem (coś dla saha, może sobie pooglądać na jutubie różne bildy postaci) jest połączenie komando (że tam nożem się ciacha na większą odległość), lajtwejt (że się szybciej biega) i maraton (czyli nieskończony sprint). taki fajny bild ma tę przewagę, że biega się po mapie i morduje ludzików nożem. szczególnie tych, co to się nauczyli już każdego zakamarka mapy i kampią niemiłosiernie.
aha, brak serwerów dedykowanych nie przeszkadza. oznacza to mniej więcej to, że nie trafi się na jakiś klanowy serwer, gdzie admini rozrzucają sobie kicky i bany jak chcą, kickują Cię, kiedy jakiś ważny patafian chce wejść. mam gdzieś klany, bo w żadnym nie gram, chcę po prostu się dobrze bawić, a cała ta filozofia elitarności i bycia lepszym, która hardcorowców w klanach otacza mnie wkuźwia.
czyli jednym słowem – dobra gra. trochę droga (jak by Was to coś obchodziło), ale jak by o połowę cenę obniżyli (czego nigdy nie zrobią, skoro modern warfare jeden wciąż kosztuje tyle samo), to moglbyśmy pograć razem.