1. „- Gdyby to nie było smutne, to byłoby zabawne
Wojciech JaruzelskiGdyby to nie było smutne, to byłoby
zabawne – mówił generał. To są jakieś dokumenty, a traktuje się je z niejakim nabożeństwem, jest to na klęczkach cytowane, jakby było nie wiadomo jak prawdziwe – tak Jaruzelski ocenił ostatnie reakcje wokół notatki, podkreślając, że nie jest ona niczym nowym, bo już w zeszłym roku publikował ją tygodnik „Wprost”. Dodawał, że notatki nie są odpowiednio opisane, nawet przesznurowane.” – NIE SĄ PRZESZNUROWANE – no to w chuj wiarygodności odbiera, np jak akta w sądzie nie sa przesznurowane to od razu wiadomo że do wyrzucenia. Ech, żenujący jest żywot jaruzela, wziąłby i umarł ku chwale Rzplitej.

2. Praktyk ciąg dalszy. Moja pani prokurator patron jara 40 dziennie, 230948732749 lat już siedzi w rejonie bez awansu, wali byki… Ale srogo mnie UCZY ZAWODU. Na szczeście siedzę w innym pokoju i moge czytać nowego Grzędowicza bez wdychania golden americanów. Nowy Grzędowicz dobry jest, okazało się że pan lodowego ogrodu vol 3 to nie jest ostatni tom! Przejebane, trza będzie za parę lat kupić znowu czwarty.

3. „Dlaczego kąpiel w Bugu jest zakazana? Bo gdyby ktoś zaczął się topić i machać rękami, Rosjanie mogliby pomyśleć że wzywają ich na pomoc!”

 

Cze.

Tak na marginesie – fajnie mieć bloga którego nikt nie czyta. Dzięki temu nie trzeba schlebiać gustom i pisać pod publiczkę! Podziemie pełną gębą, jak nie przymierzając środowisko wrocławskich anarcho-syndykalistów. Ale do rzeczy!

Tytuł tego wpisu może sugerować, iż będę tutaj się wyżalał na świat. Otóż nie. Sytuacja w jakiej się znajduję, wymusza na mnie korzystanie z dwóch (no, teraz już jednego tylko) wspaniałych instytucji państwowych – Urzędu Pracy i Urzędu Stanu Cywilnego. Opisanie zmagań z UP zostawię może na później, natomiast dziś – USC!

W celu zawarcia ślubu poza miejscem zamieszkania (a właściwie urodzenia) – potrzebny mi był skrócony odpis aktu urodzenia. W tym celu udałem się do bielskiej placówki USC. I chyba mi sie poszczęściło, bo przybyłem tam o 7:30 i byłem pierwszy. No ale oczywiście – opłata nr 1 – 24 zł i 10 minut czekania. Do przeżycia.

Jako że ma narzeczona pochodzi z miasta elektrownią słynącego – Jaworzna – musiałem udać się razem z Nią również do tamtejszego USC. I to właśnie tamtejszy USC pokazał co to znaczy POLSKI URZĘDNIK PAŃSTWOWY NA ETACIE. Pukamy, ostrożnie wchodzimy, witamy się skromnym „dzińdybry bo ja…” – niestety paskudny młody babsztyl przypominajęcy stracha na wróble nie pozwolił dokończyć kwestii, jako że na wstepie wycharczał pytanie: „KONKORDAT MA BYĆ?!?!” Na co ja, chcąc rozładować atmosferę, zarzuciłem nieśmiało żartem: „niestety Benedykt XVI nie upoważnił mnie do podpisywania umów w jego imieniu, HAHAHA… ha?” Pani żartu nie zrozumiała: „PYTAM SIĘ CZY W KOŚCIELE?”. Podjąłem jej niewyrafinowaną grę i wycharczałem: „TAA!”. W tym momencie pofrunęły w moim kierunku łapska z tipsami „przyozdobionymi” jakąś świecącą chujnią: „DOWÓD i AKT URZODZENIA! (podałem) A teraz proszę do kasy wpłacić 84 zł! (milszym głosem)”. No kurwa, myślę sobie, nie za dużo trochę? To już razem… STUWA! A ja nawet jeszcze u xiędza nie byłem! Po wpłaceniu ww. kwoty, czekała nas rozmowa z szefową USC, spisującą protokół. Baba na oko 40 lat, stara panna, okulary na sznurku, niedowaga 40 kilo, fanka Tańca z Gwiazdami, cienkich papierosów i premiera Tuska. Przynajmniej miła (na sposób dzieci z downem). Usiadła przed komputerem, ujęła w wątłe dłonie mysz (wyglądało to jak tarantula kopulująca z.. no z czymś przypominającym mysz – nie, nie wiem skąd to skojarzenie), kliknęła w cośtam i zaczęła pytać: „Imię?” – „Marcin” odpowiadam zgodnie z prawdą (miałem ochotę powiedzieć Adolf, bo przecież baba miała przed oczami i mój dowód i akt urodzenia). Po czem następuje pokaz pt. ” jak urzędnicy zdobywają posadę w RP nr 3.” Otóż pani wstukiwała moje imię na klawiaturze przez około 2 minuty. Serio. Nie mniej, ale też nie więcej. Palcem wskazującym lewej ręki (bo tarantula nadal kopuluje z myszką) wodząc nad klawiaturą jak żądłem a pod nosem powtarzając jak debil „my, my, my….”, „a, a, a…” itd. Jako że danych do wstukania miała trochę (adres, imiona rodziców, jakaś ankieta z dupy + to samo narzeczonej!) toteż trwało to z godzinę. Godzinę na wstukanie 60 słów. Przecież taka osoba, w prywatnej firmie wymagającej obsługi komputera wyleciałab,y na pysk po 5 minutach. Nie wierzę że wygrała ot tak sobie konkurs na szefową USC. Albo nawet – NIE WIEŻE.

That’s all folks (VOLKS!), kiedyś tam napiszę jak to było u plebana. Nara!

 

1. Apropo tańca z gniazdami: „… Józefowicz jest przekonany o tym, że to Nataszy należała się Kryształowa Kula. Jeszcze przed finałem mówił bez cienia wątpliwości, że Urbańska jest prawdziwą zwyciężczynią programu.” – no to fajnie Janusz, ale powinieneś się nauczyć już, że jak jest jakiś konkurs i Natrasza startuje, to jest na bank druga. Ona by w konkursie na stanowisko urzednicze przy 1 etacie i jednej kandydatce (Nataszy) zajęła drugie miejsce, a co dopiero jak jest tam 11 zawodników!

2. Praktyka w prokuraturze się zaczęła i zaprawdę powiadam wam – zbiorowisko dziadów jak na ppk. Podobnie jak justyna była z higieną na bakier, tak oni są z kodeksem na bakier! Na szczęście są to nieroby większe niż ja i wczesnie puszczają do domu. Może nawet będę mógł GRAĆ NA KĄPIE! Aha, no i niech Daniel uważa, bo już się bujam furaczem, odebrałem dokument prawa do wypadku.

3. „Wchodzi klient do sklepu przemysłowego i pyta:

- Towarzyszu sprzedawco, czy są żyletki marki POLSILVER?

- Nie ma, towarzyszu kupujący.

- A czy są żyletki jakiejś innej marki towarzyszu sprzedawco?

- Nie ma towarzyszu kliencie, niestety nie ma.

Klient wychodzi a kolega pyta sprzedawcy: – Co ty, przecież półki się uginają od żyletek, coś ty mu powiedział? Sprzedawca zaś odpowiada: JAK ON TAKI KURWA TOWARZYSZ TO NIECH SIĘ SIERPEM GOLI”

che che che rotfl!

 

czyli kolejna pro recenzja w wykonaniu kwiatu  dziennikarstwa (sic!) growego!

jest sobie taka firma Gearbox, która to sobie krytykuje Valve, że ci drudzy nie robią gier na PS3. Bo tam wiadomo, konsole to siła jest, nie można nie robić na konsole, bo to się nie opłaca. A Valve robi gry na PC, no i na xboksa, bo xboks to taki PC z zamkniętą architekturą i pedaliskimi awatarami.

no więc ta firma zrobiła grę Borderlands, której multi (modny ostatnio czteroosobowy coop) nie działa dobrze na pc. Co więcej, w opcjach nie umieszczono nawet możliwości wyciszenia mikrofonu i bilda keya do voicechata, więc Michał był zły, bo jego żona nie lubi, kiedy Michał gada  z obcymi ludźmi i ona nie może do niego mówić.

Ale skoro to jest pro recenzja, to zrobimy taki mały myk i napiszemy ją w sposób UKIERUNKOWANY I ZMODYFIKOWANY POD WZGLĘDEM CZYTELNIKÓW i w ogóle.

słowo wstępu:

borderlands to strzelanina fps, która próbuje zrobić to, co było kiepskie w Hellgate: London, czyli takie Diablo plus szczelanie. gra dzieje się na Pandorze, postapokalitpycznej planecie, na której mieszka mnóstwo świrów. Wróćmy jednak do naszego UKIERUNKOWANIA I MODYFIKACJI:

sah: celebrycie ze szczecina sposoba się z pewnością ogromna ilość lootu – z zabitych wrogów ciągle wypadają karabiny, pistolety, szotgany, rewolerwery, amunicja, granatniki. jest tak ekran ekwipunku, gdzie to można zmieniać and all. bardzo ładnie działa porónywanie statsów broni 5/10

sashh: borderlands dobrze działa na konsolach, dużo jest acziwmentów podobno. no i gra zbudowana jest na mmodłę, czyli duże tereny wypełnione wrogami i questy polegające na zbieraniu zębów na igły i skóry na kapcie. multi jest całkiem sprawne, więc można się pobawić we 4 osoby, ale z drugiej strony tu się ciągle walczy, a nie jedzie przez 2 godziny ciężarówką, biegnie przez godzinę przez las i ginie od jednej kuli. 6/10

durbik: nie ma tur, ale po trafieniu przeciwnika pojawia się nad jego głową liczba obrażeń, nie wiem czy to wystarczy panzer general/10

koki: nie wiem, na pewno ktoś już zrobił moda, który zmienia dźwięk broni na bardziej realistyczny stalker/10

b: świat jest tam postapokaliptyczny w stylu madmaksa, ale grafika komiksowa, więc w sumie nei wiem czy się spodoba. ale…! czasami napadają na nas psychopatyczne krasnale z płonącymi głowami wyposażeni w toporki, więc może… ?/10

keiran: console gaming więc się spodoba – 8/10

ignus: powiedzieli źle o valve więc mu się nie spodoba i głównie na konsole więc TFUJ WRUG 2/10

to tyle

 

1. ”PETA (People for the Ethical Treatment of Animals) znów szokuje, tym razem z pomocą polskiej modelki. Joanna Krupa – naga, w aureoli, z anielskimi skrzydłami – unosi się nad stadem szczeniaków. Piersi i łono modelki zasłania tylko trzymany przez nią krzyż, a wszystko dzieje się w kościele.” – no powiem wam że walka o prawa zwierząt może zohydzić nawet najładniej wyglądające cycki. Z kazdej kurwa strony atakują pojeboekolodzy – ostatnio np dowiedziałem się że pijąc Liptona wspieram eko uprawy w Indiach. Od razu kupiłem paczkę Tetleya wtedy.

2. Trzeci dzień chodzenia na zajęcia dla ELITY PRAWNIKUW (każdy nam to powtarza mniej więcej 4893274289 razy dziennie) i jestem wydupcony po 8,5 h dziennie jak… aplikant. Krajowa Szkoła Chaosu i Chałtury nie daje rady mocno – nikt nic nie wie, puste ściany… także czuję się jak student (ugh). Na szczęście zapłacili i za to chwała – mogę teraz wydawać tony kasy na bzdury, bo… za mniesiąc tyle samo hahaha!

3. To stary kawał, ale młode osoby jak np. sashh mogą nie znać nawet takich klasyków!

„Zauważono towarzysza Gierka, jak chodzi po ulicach Warszawy niedaleko PKiN na czworakach i… zbiera kamienie. Zrozpaczony Komitet Centralny nie wie co robić, w końcu dzwonią na Kreml do Breżniewa. Po drugiej stronie słuchawki słychać jakieś rozmowy, konsultacje w końcu odzywa się głos Breżniewa, który mówi ze smiechem: „Towarzysze z Polski, nie ma się czym niepokoić, nastąpiła zamiana instrukcji – towarzysz Gierek przez przypadek dostał program naszego pojazdu księzycowego ŁUNOCHOD”.

 

Zabawne, jak względnie proste i użyteczne oprogramowanie może się rozrosnąć przez parę lat. Hamachi nigdy bezawaryjne nie było, ale jak pamiętam najmniej problemów było na samym początku mojej z nim przygody (2004?). Teraz wygląda to w ten sposób:

1. próba updatu do nowej wersji (2!) zakończona BSODem
2. próba uninstallu – nie da się
3. próba reinstallu – zwiecha
4. ręczny uninstall z szukaniem wpisów w rejestrze

Także widzicie dzieci, jak macie gdzieś starą instalkę hamachi na kompie to zalecam ostrożność. Nie wiadomo do czego jest zdolny taki uśpiony interfejs sieciowy. Skoro BSODuje przy instalacji, może równie dobrze BSODować nam komputer przy codziennej pracy – tak jak to ma miejsce u mnie ostatnio. Zobaczymy czy po purgowaniu hamaka coś się poprawi.

 

cześć ludziki! mam na imię michał i pracuję w branży dziennikarstwa growego. to znaczy nie jest to żadne dziennikarstwo, bo siedzimy w biurze i przepisujemy newsy zza granicy. to znaczy nie ja przepisuje bo jestem za ważny na to, inni są od tego.

ale schodzę z tematu. chciałem podzielić się z wami dzisiaj misie moimi myślami na temat gry call of duty modern warfare 2. jako ze tam pracuje w branży to wiadomo, że jestem dość mądry i doświadczony, więc zamknijcie mordy i czytajcie co wam piszę. recenzja ta będzie miała jedyną prawidłową konstrukcję artykułu oceniającego grę, wypracowaną przez 20 lat przez polskich dziennikarzy growych.

będzie więc ładny wstęp, rozwinięcie, trochę o fabule, grafice, dźwięku i trybie multi. na końcu znajdziecie zaś podsumowanie oraz ocenę. to znaczy tak bym zrobił, ale tak nie zrobię, bo nie jestem tak jak reszta moich kolegów po fachu aż takim profesjonalistą, to znaczy nie zacząłem recenzować gier w wieku 15 lat, nie załapałem się do redakcji robiąc loda naczelnemu i nie płaszczę się przed szefem polskiego oddziału xboksa, żeby tylko dostać grę. taki gupi jestem, więc i pewnie w branży długo nie pożyję. lepsze to niż nie bycie w niej w ogóle, jak na przykład Wy.

modern warfare 2 to druga część (ha ha!) alternatywnej linii fabularnej call of duty, rozgrywającej się w czasach współczesnych. tam wiadomo, modern warfare zajebiście się sprzedało, tryb multi był całkiem całkiem (taki quake 3 z normalnymi ganami), więc wiadomo było, że będzie część druga. no i wiadomo było, że będzie to sukces, stara zasada, im więcej kasy wyda się na marketing, tym więcej się zarabia. a 50 mln $ na marketing (czyli tyle, ile gra kosztowała) to całkiem spora suma, zapewne całe ppk mogłoby żyć godnie za te pieniądze (nie sashh, bo on maty kupuje, bo one są drogie).

no i gra jest fajna. fajne jest to, że scenarzyści (hy hy) mają całkowicie w dupie logikę i oczekiwania tak zwanej branży. wszyscy się rozpisują, że tam fabuła jest durna i nielogiczna. a gracze grają. bo gówno ich tak naprawdę obchodzi, jak kapitan price stary wyga siedząc 5 lat w więzieniu nie zapomniał jak się strzela, że atomówka jak wybuchnie w kosmosie, to jej podmuch działa jak emp? gówno to kogo obchodzi, ważne jest to, że się biega po rio, że się biega po syberii i rozpiżdża ruskich i fajnie to wygląda

teraz multi. multi jest przepiękne, choć jak na mój gust trochę zbyt chaotyczne. to znaczy myślałem tak dotąd, teraz myślę inaczej. dlaczego? bo jeszcze do tego tygodnia traktowałem to multi jako coś taktycznego. a to nie jest taktyczne, to jest quake 3. strzelając do przeciwnika najlepiej jest najpierw skoczyć, później upaść na ziemię, wstać i znowu skoczyć, co by trafionym nie zostać. w ogóle najlepszym buildem (coś dla saha, może sobie pooglądać na jutubie różne bildy postaci) jest połączenie komando (że tam nożem się ciacha na większą odległość), lajtwejt (że się szybciej biega) i maraton (czyli nieskończony sprint). taki fajny bild ma tę przewagę, że biega się po mapie i morduje ludzików nożem. szczególnie tych, co to się nauczyli już każdego zakamarka mapy i kampią niemiłosiernie.

aha, brak serwerów dedykowanych nie przeszkadza. oznacza to mniej więcej to, że nie trafi się na jakiś klanowy serwer, gdzie admini rozrzucają sobie kicky i bany jak chcą, kickują Cię, kiedy jakiś ważny patafian chce wejść. mam gdzieś klany, bo w żadnym nie gram, chcę po prostu się dobrze bawić, a cała ta filozofia elitarności i bycia lepszym, która hardcorowców w klanach otacza mnie wkuźwia.

czyli jednym słowem – dobra gra. trochę droga (jak by Was to coś obchodziło), ale jak by o połowę cenę obniżyli (czego nigdy nie zrobią, skoro modern warfare jeden wciąż kosztuje tyle samo), to moglbyśmy pograć razem.

© 2012 Idź do domu bo się nie nadajesz Suffusion theme by Sayontan Sinha