Yoł gangsta mothafukhaz! Dziś kurwa rzecz unikalna jeśli chodzi o moje browarne doświadczenia! Ale na początek wierszowana zajawusia!

*Ciemno choć oko wykol
lecz życie mi miłe
nie wychodzę z domu
(nie ma co na siłę)

browara mam przecież
a to ważna sprawa
sami wiecie dobrze
chlanie – nie zabawa!

kiedy buteleczka
dźwięcznie się otwiera
codzienne problemy
spadają do zera

i tylko gdzieś w głowie
tłucze się myśl taka:
„dlaczegoś, debilu
nie kupił czwór-paka?”*

BOKRIJKS KRUIKENBIER

Brouwerij STERKENS, Belgia. alkohol: 7,2% ekstraktu nie podano

CENA – nie wiem. dostałem prezent na urodziny. aż kiedyś sprawdzę, bo jest w każdej almie.

GORYCZKA – piana (obfita) jest gorzka. To mnie na początku trochę odstręczyło. No bo jak to – gorzka piana. Ale pod spodem… Małmazja. Goryczka w trzeciej nucie pięknie się rozlewa. W pierwszej tylko się akcentuje, w drugiej jej nie ma. Dobry rozkład.

SŁÓD – piwo takie… słodowe. wyraźny akcent chmielowy, ale słód dalej jest. ten smak jest na tyle specyficzny, ze nie wiem czy moje kryteria goryczka/słód tu dają radę. Raczej bym powiedział że piwo jest miodowe, jedwabiste, ale jednocześnie z pazurem (ta goryczka właśnie)

POSMAK SPIRYTA – bez przesady

DODATKOWE UWAGI O SMAKU – powiem tak: daleki jestem od postawy że na zachodzie wszystko jest zajebiste, a u nas chujowe. bo to nie jest prawda. Ale jeśli chodzi tego Bokrijksa to to jest tak – piwo widać że nie jest powszechne w supermarketach, ale warsztat przebija z niego lepszy niż u nas. Jeśli mieszkacie w cywilizowanych województwach (śląskie, małopolskie, pomorskie, dolnośląskie) – to może wam się uda kupić w almie czy w piwnych sklepach. POlecam bardzo, bardzo gorąco.

OCENA W SKALI OD „1″ do „20″ – 19 – świetne piwo. genialne. posmak nie do powtórzenia. punkt odjęty za na pewno wysoką cenę, co oznacza że nie można się tym uchlewać co wieczór. a to jest skandal.

© 2012 Idź do domu bo się nie nadajesz Suffusion theme by Sayontan Sinha