Dobry wieczór moje drogie pracowite pszczółki! Jak się bawicie??? Ponieważ wszyscy wiedzą że jestem bogiem poezji prawie tak znanym jak Łukasz, pozwolę sobie na żenujący wierszyk prowadzącego – tradycyjnie o dupczeniu!

Gdybyś moja miła
dziś mi dupy dała
to ci gwarantuję:
happy będziesz cała!

Piękny, prawda? Dzięks! A teraz omawiamy jakieś piwo, bo po to w końcu zaprosiłem was do tego tematu. Dziś aby dopełnić przykrego obowiązku kupiłem sobie… ŻYWCA Tak tak! „Pomstowane” przeze mnie piwo dzis na rozkładzie. A czemu? Żeby mieć z głowy i żeby się przekonać czy to nie głupia idiosynkrazja.

5,6%alk., ekstrakt 12,5%. Grupa Żywiec

CENA – 3,25. Ajajajajaja! Za takiego niskobudżetowego średniaka tyle piniondzorów? Bardzo bardzo źle i dużo. Co oni sobie mysleli? To piwo tak na 2,50 jest niezłe, ale żeby powyżej trójki? Fail, panowie. I to nie producenci, bo oni chcą zarobić. Ale ci fail co to regularnie kupują.

GORYCZKA – pierwsza nuta nic, druga gorycz, trzecia gorycz i dziwny posmak, coś jak płyn do naczyń. Kompletny fail, można to pić tylko z braku laku. Pfe. Nie rozumiem fenomenu takiego piwa – brzuchate frajery po 50 moga je pić, ale czemu młodzież się tym katuje przy takiej mnogości browarków na rynku? Tego kompletnie nie rozumiem. Sam mam piwny brzuch (no dobra, trochę od obżerania się też), ale czułby się on gorszy przy regularnym spożywaniu tego.

SŁÓD – nie tyle przesłodzone, co przesłodowane. To jeszcze byłoby do wybaczenia przy małych wadach innego typu, ale dodatkowy minus składa się na inne minusy i razem tworzy się minus zajebutny jak pas startowy na okęciu! Na języku zostaje dziwny posmak, który już nauczyłem się wiązać ze zbyt wielką ilością słodu w piwie.

POSMAK SPIRYTA – nie ma. Plus. Szczerze powiedzieć trzeba że nie przesadzają już z tym oszukiwaniem ludzi za 3 zeta. Piwo warzone a nie pędzone – źle warzone, ale zawsze.

DODATKOWE UWAGI O SMAKU – dodatkową uwagą o smaku niech będzie ta – za chuj nie wiem jaki jest reason tego, że piwo to jest tak popularne. To niskich lotów stan lekkopółśredni, do wzięcia w knajpie i to wtedy gdy zmieszają z wodą i nie ma czego innego, np lecha zmieszanego z wodą, czy warki której mieszać sie nie opyla. Słabo.

OCENA W SKALI OD „1″ do „20″ – 12 – Mimo to że miażdżąca recka raczej, piwo powyżej dziesiątki. Po prostu nie widzę powodu żeby wydawać tyle pieniędzy na coś co jest gorsze od tańszego odpowiednika. Tradycja, marka eksportowa, zyski producenta… Proszę bardzo i popieram. Ale beze mnie, aż do radykalnej zmiany receptury. Buziaki, pa! :********

 

Zaczynamy jak zwykle (no prawie) od tradycyjnego szowinistycznego wierszyka, który ma za zadanie odstraszyć wszystkie cioty, dupy, frajerów etc etc: KIEDY WIECZÓR MŁODY PANNY ROBIĄ LODY, KIEDY NOC ZAPADNIE – RUCHAĆ BĘDZIEM SNADNIE!

Na specjalny request mojego największego (i jedynego chyba!) fana, Saha – dziś Dog In The Fog

5,5%alk., ekstraktu nie podano. Ale wartości średnie osiąga. Kompania Piwowarska

CENA – 3,30. Sporo – nie wiem czy to znowu się tak opłaca powiem wam… No ale to podobno warszaffka [?] i haj end [??]

GORYCZKA – tu jest ciekawa sprawa – przy debiucie doga piłem go kilkakrotnie z ciekawości. Wtedy goryczki nie było nigdzie, dobrze pamiętam że narzekałem że co to za piwo, że piwem nie smakuje, że czuję się jak student (którym wtedy byłem jeszcze, hihi!) – a tu nastąpiła zmiana receptury – widzicie na focie napis NOWY DOG – teraz go już na puszkach nie ma… Zmiana receptury pozostawiła w trzeciej nucie dość mocną goryczkę – ale przez ten zabieg dog imho utracił czynnik wyróżniający go na rynku i uzasadniający jego istnienie: „hejka jestem słodkim piwkiem dla panienek, weź lasię na 4 do knajpki, zapłacisz 30 zł, ale będziesz dymał dziś wieczorem!” – a tu CHUJ. Lasia która nie jest w typie piwnej kumpeli już po 1 dogu bedzie miała ochotę raczej żeby pójść do domu! No ale ja tu o dupczeniu, a mam oceniać piwo. Otóż zmiana ta jeśli o mnie chodzi podoba mi się, bo stawia doga w szeregu piw niezłych. A nie tylko ciekawostek

SŁÓD – piwo kiedyś było słodkie, jak napisałem. Teraz jest wyraźnie SŁODOWE w 1 i 2 nucie, potem goryczkowe. Jest to jakaś receptura, jest ona może niezbyt oryginalna – ale smaczna. Niestety, związany ze słodem pszenno buraczany posmak pozostał. Czemu tak? nie mam pojęcia. Pamiętam go z początkowego doga, po zmianie smaku został jak japońscy komandosi w dżungli [to nie jest błąd ortograficzny! ten wyraz stracił drugie 'i' już w pocz. XX wieku] do lat 90. Smak pszenno buraczany miesza się trochę z ulepkowym ab initio charakterem doga i tu właśnie przegrał ten browar swoje życie

POSMAK SPIRYTA – brak. W piwie powyżej 3 zł to byłaby zbrodnia z kodeksu karnego – „kto dodaje do piwa alkoholu ponad ten który wydziela się w procesie fermentacji chmielu i słodu, a następnie żąda za pół litra tegoż piwa więcej niż 2,99zł, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3″

DODATKOWE UWAGI O SMAKU – uf. i co ja mam rzec? Warto czasem spróbować. Żeby aż pić? Może nie. Wolę jednak jasne pełne rzeczy. Kolor ładny, bursztynowy. Puszka ładna z jamnikiem i w fajnym kolorze. Butelki 0,66 do kupienia w knajpach – jak ktoś pije tyle co ja na mytyngach to jest to plus, uwierzcie. Ale hm… No jednak nie umiem znaleźć dystansu!

OCENA W SKALI OD „1″ do „20″ – 14 – z ciężkim sercem. Musze przyjebać relatywnie niską oceną. Ale ulepek, ale gorzki na końcu, ale drogi i ale nic specjalnego. KIEDYŚ BYŁO LEPIEJ, jak mawiają wszystkie osoby w wieku 25+ – ja już za rok zacznę on regular basis. Na razie – żegna się z państwem Andrzej Zydorowicz, zapraszam na kolejny mecz Ruhu Hożuw z GieKsą Katowice!

 

Hercliś wilkomen in meine bjer sztambuch!

Ponieważ ostatnio było piwo z kraju knedli, zawistnych małych pokurczy, oraz kryptokomunistów, których patronem jest święty WACŁAW, to teraz dla równowagi piwo z kraju cygańskich brudnych osiedli, bezczelnych kelnerów i taniego póki co piwa – tak tak, zgadliście. Słowacja! A piwko to Šariš 10%

4,1%alk., 10% ekstraktu – Słowacy oznaczają piwa ekstraktem jak wiadomo – Šariš Brovar, Vel’ky Šariš, Słowacja.

CENA – nie wiem, dostałem prezent. Na pewno bardzo tanio.

GORYCZKA – w piwie 4,1%? Hm. Surprisingly – trzecia nuta jest goryczkowa. Ale nie w ten gorzki, nieprzyjemny sposób, a raczej w ten dobrosmakowy! Tu plus. Oczywiście piwo za lekkie żeby na początku i w środku było coś czuć.

SŁÓD – milutki, lekki, nieulepkowy słód. Druga nuta zdradza coś ciekawego. Jakby… przepalanie? Ale wątpię. To chyba rzeczywiście jakaś niezwykła receptura, bo nie smakuje tak jak zwykły lekki słodzik w normalnym pilsenerze. Czytałem reviewsy na obcych portalach piwnych i dokładnie się z nimi nie zgadzam. Šariš nie jest tłoczonym masowo pilsenerem dla turystów. Tam jest coś inaczej. Może to jest dodatkowe dosłodawianie? Ale po co? Nie wiem.

POSMAK SPIRYTA – nie ma. Piwo jest naturalne, ale dziwne. Spirytus by tu nie pomógł raczej.

DODATKOWE UWAGI O SMAKU – ja wiem? Nie wiem. Smak jest na tyle specyficzny, że moje haj-endowe skills ocenne się całkiem zresetowały tutaj. To jest coś innego na tyle, że nie wiem w sumie jak ocenić ten smak. Na pewno jest to świetne piwo obiadowe. Gasi pragnienie, przepłukuje gardło… Ale czy jest to piwo studencko – imprezowo – zlotofrajerne? Śmiem mieć wątpliwości.

OCENA W SKALI OD „1″ do „20″ – 15 – moje powyższe wątpliwości skłądają się na jakby surową ocenę tutaj, ale nie mogę się przełamać żeby dać więcej. Polecam spróbować. Pić? To już według uznania.

© 2012 Idź do domu bo się nie nadajesz Suffusion theme by Sayontan Sinha