WITKA WITKA, ZWISŁA PYTKA! Takim tu oto seksistowsko-lirycznym pozdrowieniem pragnę was powitać w kolejnym odcinku prawdopodobnie najbardziej przydającego się w życiu threadu na tym forum. No to zaaaaaaaa-czyyyyyyyyyyy-nnnaaaaaaaaaaaamy!
Postanowiłem dziś dopieścić swoje podniebienie w sposób szczególny, pijąc BUDWEISERA-BUDVARA. Tak tak, nie to amerykańskie gówno dla imprezujących nastolatek, tylko prawdziwy budziejowicki złoty trunek!
5,0%alk., 11,9% ekstraktu – BUDWEISER BUDVAR, Czeskie Budziejowice
CENA – 4 zł – no drogo. Ale piwo jest sprowadzane… Zresztą to nie jest znowu tak najgorzej. Wskaznik cena-jakość przechyla się na szalkę jakości.
GORYCZKA – na początku piękna piwna goryczka, potem czujemy piekną piwną goryczkę, a pod koniec goryczka ustępuje, powolutku się rozmywając. Poezja.
SŁÓD – tu strona (wiki sryki, bo oficjalna… nie działa) podaje, że to jakiś specjalny słód. Nie wiem czy specjalny czy nie, bo dopiero w 3 nucie fajnie go czuć. Ale milutki smak, milutki… Trzeba przyznać. Jednak to nie słodem to piwo stoi.
POSMAK SPIRYTA – bez przesady myślę tutaj. Nie ma oczywiście.
DODATKOWE UWAGI O SMAKU – oj jak ja lubię, gdy piwo piwem smakuje! Tu tak jest. Powaga w pysku, idealne na długie zimowe wieczory, ale także na letnie, jesienne oraz wiosenne! Ciężki, piwny, niezbyt kwaśny, nie za gorzki – po prostu piwny. Dziewczyny i Ignus niezbyt myślę go polubią, ale kto by się przejmował (no dobra, po paru i Ignus by się przekonał).
OCENA W SKALI OD „1″ do „20″ – 19 – po prostu jest to piwo zbliżające się do idealnego jak dla mnie. Jeden punkcik odjęty za troszkę ciężki oddech po tym (no ale nie da się uniknąć) – oraz za to że… nie jest Bosmanem! Ale nie każdy może być Bosmanem, człowiekiem morza… szczególnie jeśli jest się z kraju który do morza nie ma dostępu.




