Dzień dobry dzień dobry! A raczej dobry wieczór chciałoby się rzec. Dziś – ulubione piwo kanału #top-secret, czyli Frater, a raczej (niech będzie moja strata) – FRATER! (jasny).
Zanim jednak to nastąpi, oto taki krótki tekst dla wszystkich zjebów co to mówią że z puszki gorsze:
Skąd więc wziął się pogląd, że piwo z puszki jest gorsze? – Przy piciu z puszki czujemy jej zapach. Ponieważ 90 proc. smaku to de facto zapach, pijącemu wydaje się, ze piwo „smakuje stalą”. Jeśli przelejemy piwo do szklanki, nie będziemy czuli zapachu puszki i wrażenie tego dziwnego posmaku zniknie całkowicie – dodaje Chołdrych. W ramach swojej pracy przeprowadził on dziesiątki testów smakowych i w żadnym z nich ankieterzy nie odróżnili piwa nalanego do szklanki z butelki, puszki aluminiowej i puszki stalowej. Oznacza to, że piwo smakuje tak samo dobrze w każdym z tych przypadków.
A teraz frater (oczywiście z tych dwu na zdjęciu – opisuję jasnego, a nie mocnego
5,5%alk., 12,5% ekstraktu (browar BELGIA, Kielce)
CENA – 4,95zł – umpf! Rozumiem że piwo jest pszeniczne, nieklarowne, z fabułą niemal – ale 5 zł? Dużo za dużo.
GORYCZKA – Brak. Tzn niby jest wg etykiety „delikatna nuta”. Ale jeśli tak, to ja jestem przechlany, albo niepotrzebnie wcześniej piłem herbatę słodką. Nie czuję. To jednak bardzo dobrze – niepasteryzowane dwukrotnie i nieklarowane piwo właśnie taki brak goryczki powinno utrzymywać. Oczywiście jeśli jest „mildem”
SŁÓD – jest słód. Jednak się strasznie różni pszeniczny od jęczmiennego, „i to jest prawdą”, jak powiedziałby John „Jake” Chambers. Ten jest taki mniej nachalny, przypomina mi herbatę z miodem i prawoślazem, którą stosuje się w domowej terapii przeziębień. Dobre skojarzenie.
POSMAK SPIRYTA – no gdybym znalazł coś takiego w piwie za 5 zł, to wsiadam w pociąg do kielc i daję w ryj prezesowi. Na szczęście nie muszę jechać – brak zupełny. Zresztą w ogóle sądzę zę takich piw się nie zaprawai – nie jestem pewny, ale to by raczej nie miało żadnego uzasadnienia – ekonomicznego „czy tam jakiegoś innego”.
DODATKOWE UWAGI O SMAKU – piwo jest miodowe. Tzn. delikatne, pokrywa przewód pokarmowy bardzo balsamicznie. Nie jest jednak przesłodzone, dalej czuć że to piwo. To nie jest jednak dobry trunek na gaszenie pragnienia – przynajmniej dla mnie. Po dwóch – trzech przesłodził bym się i zaczął tęsknić do jasnego pełnego. Mimo wszystko wrażenia smakowe, estetyczne, zapachowe – na piątkę i medal. Dobrze też, że nie przegazowali go. Ma być ‘klasztorna receptura’ – i pewnie nawet… jest!
OCENA W SKALI OD „1″ do „20″ – 18 z czystym sercem. Dwa punkty odpadły raz że za cenę, dwa że za nie-do-końca-jak-w-piwie akcent prawoślazu. Upośledzonym przypominam – to jest moje odczucie tylko. Osiemnastka się należy – w swojej kategorii piw pszenicznych raz tylko pasteryzowanych, w Polsce start mają tylko piwa warzone na miejscu w knajpach (np. C.K. Browar czy Kompania Kuflowa w Krakowie)



