Noo i nadchodzi wtorek, we wtorku wieczorek – czas na piwko [ssij więc dziwko].

Od razu przepraszam za brak obrazków we wczesniejszych piwach (zwracał na to uwagę waste) – po prostu serwis z ładnymi polskimi puszkami wychujali z internetu, a wrzucać na imadżeszaka mi się wczesniej nie chciało to teraz mam. Poprawię to później (bo okazuje się że zmienili serwer), a teraz już reca CARSLBERGA

carlsberg

Carslberg Polska – 5%alk., ekstraktu nie podano, zapewne standardowe 11,5%.

CENA – dwa dwadzieścia. i to w żabce. i to w krakowie, mieście naciągaczy, kutw, skurwysynów i raniących serce fet na cześć papieża – polaka. to tak niska cena że aż podejrzana. plus!

GORYCZKA – zwykłe jasne… goryczki nie ma, trochę mogłoby być – jakieś ślady w trzeciej nucie, ale baaaaaaardzo odległe. można uznać że nie ma wcale. nie jestem jakoś do tego pomysłu nastawiony entuzjastycznie. piwo winno piwem smakować

SŁÓD – oj tak. wypełnia przestrzeń po goryczce. bardzo słodowe jak na jasne. pewnie ze względu że jest part of the game, impreza dla młodzieży etc etc. troszkę ten brak harmonii głównych czynników burzy smak jak dla mnie. ale to zalezy od upodobań oczywiście, czy się chce mieć zbalansowane piwo, czy raczej wylansowane.

POSMAK SPIRYTA – nic. czyste, koszerne piwo. nie dodajemy mocy z kroku szefa browaru, tacy jesteśmy twardziele. za to srogi +

DODATKOWE UWAGI O SMAKU – troszkę zbyt dogazowane jest to piwo, no ale coś musi ukrywac słodowośc zbytnią przy podaniu w temperaturze innej niż lodówkowa. nie odbija się po nim przykro, na języku zostaje miły posmak… do wielu rzeczy w samym odbiorze nie można się przypierdolić. mi się taka kompozycja trochę nie podoba – ale i tak cenię górę karola za brak spirytusu i rzetelne podejście do polskiego rynku (2,2 pln)

OCENA W SKALI OD „1″ do „20″ – dla mnie równe 15 – dużo leci za kompozycję, która w moim subiektynym odczuciu z jasnym piwem trochę się mija. zaraz się jakiś znawca przypierdoli że tam w jasnym niepełnym to tak ma być – ale chuj znawcy w bawole oko, piłem już jasne co troszję goryczki miały w sobie – na zasadzie „jestem niepełną suką, ale swoją goryczkę mam, bo się szanuję”. Reszta czynników w piwie tym gra. i śpiewa

 

Chuja się znasz, to fakt! Ale pominąwszy ciało studenckie w naszych rozważaniach, przechodzimy do kolejnego browarka. Dziś:

grolsch

GROLSCH premium lager, Grolsch Bierbrouverij – 5%alk., 11,5% ekstr.

CENA – tutaj duże UCH – 4,25 zł. Piwo jest importowane, Grolsch nie ma w Europie innych linii produkcyjnych poza Holandią. Największa wada tego piwa.

GORYCZKA – skoro to lager to goryczka powinna być na poczatku, potem zaś niezauwazalnie się rozmywać. Goryczka na poczatku jest, rozmywa się nawet potem, ale jednak nie do końca. Dużo punktów za dobrą kompozycję jednak.

SŁÓD – też jest. Piwo jest w ogóle wyraziste powiem wam takie… A ów słód w drugiej części smaku się pojawia, nawet bym powiedział że to bardzo dobra rzecz jest. Mlaskając po wykonaniu łyku czujemy z boku ryja goryczke która powoli gaśnie, w środku zaś… słodowość! Plusik za gamę.

POSMAK SPIRYTA – no oczywiście nie ma. To za poważna firma jest na takie triko. Piwo raczej aksamitne a nie ostre. Zero dodatków „polepszających” – tak kopa jak i smak.

DODATKOWE UWAGI O SMAKU – nawet  niekoniecznie na zimno można go smakować – ale oczywiście taki jest lepszy. To ważne jeśli piwo potrafi się i w 10 – 15 stopniach obronić. Gazowanie o jedną nutkę za mocne, pianka duża, ale opada szybciutko. Kolorek prze – kurwa – piękny. Generanie to świetny wybór, mam nadzieję że strefa schengen pomoże Grolschowi stanieć! Bo to już przesada…

OCENA W SKALI OD „1″ do „20″ – tu mam zgryz. Piwo jest świetne, zasługuje na najwyższe oceny. Jednak wysoka cena psuje mu image dość mocno… Dam 16 z czego 3 punkty odemuje za cenę, a jeden za drobniutkie wady smaku o których napisałem wcześniej.

 

No dobra! Dziś:

TYSKIE – 5,6% alkoholu (a czasem podają 5,7), 11,7% ekstraktu

CENA – 2,60zł. Tyle za tę puszkę to trochę za dużo. Wartość tyskiego – 0,1 zeta, wartość aluminium – 0,4 zeta – razem o 2,10 za dużo

GORYCZKA – dość spora – raczej gorycz co się rozlewa na jamę ustną – czuć ją na całym języku, nuta goryczki dominuje. To nie jest to co powinno w jasnym piwie pchać się na świecznik

SŁÓD – śladowo. Bardzo dziwne jak na jasne piwo. Na przodzie języka zamiast słodu szczypie alkohol, a nie czuć „piwnego” słodu.

POSMAK SPIRYTA – dość ostry niestety – gorycz nie bierze się tylko z chmielu, ale i dodatkowego X% spirytusu. Druga nuta (za goryczą) to czysty alkohol z wodą – trzecia nuta zresztą też…

DODATKOWE UWAGI O SMAKU – przegazowane. Przez to zbytnio się pieni – jasne piwo powinno mieć delikatną pianę – „pajęczynę” a nie „chmurkę”. Posmak, jaki pozostawia w ustach jak dla mnie jest nieprzyjemny. Kojarzy się z uchlaniem i żulernią, a nie kurwa kulturą spożycia.

OCENA W SKALI „1″ DO „20″10. Mimo licznych wad to dalej zwykłe jasne, popularne (z nieznanych mi powodów, ale jednak) w kraju. Pić jednak tylko podczas posuchy. Sam bym nigdy tego nie wybrał – egzemplarz testowy pozostawili u mnie koledzy

 

Dziś drodzy parafianie coś co mi smakowało zawsze i doceniałem:

LECH PREMIUM – piwo jasne. alkohol – 5,2%, ekstrakt 11,1%. Kompania Piwowarska S.A. [ya, rly]

CENA – 2,35 złociszona. Przelicznik cena/jakość BARDZO wysoki. Piwo dobija się na górną półkę, a kosztuje jak średniak.

GORYCZKA – svetle’ pivo, a goryczka jest. Pierwsza nuta – po wzięciu dużego łyka na nasze kubki smakowe położone w tylnej części języka ogarnia uczucie PICIA PIWA – jedno z 5 najlepszych uczuć na świecie. Do czego mogę się przywalić – goryczka trwa trochę za długo; piwo jest MILD w smaku (to jego spory atut) – więc powinno płynnie przechodzić od smaku do smaku. Ale to nie jest sth 2 bitch aboot.

SŁÓD – piwo jest jasne pełne, słodu nie powinno być czuć zbyt wiele. I nie czuć. To bardzo fajnie, bo najgorsze to z jasnym piwskiem eksperymentować! Słodzik gdzieś na granicy – końcówka języka utopiona w tym piwie nie wykazuje zasłodzenia jakiego gigantycznego.

POSMAK SPIRYTA – brak, brak, braaaaaaak! Nawet w odległych zakątkach smaku dominuje smak piwa a nie alkoholu! Noż kurwa, powiem wam drodzy moi, że tu mnie ujęło. Takich można wypić sześć i człowiek nie będzie miał wrażenia ani przykrego odbijania się, ani schlania, ani innych tego typu piwnych (maskulinistycznych bardzo) dolegliwości. Plusik jak za nieżucie gumy w teatrze od Romka dla Tytusa.

DODATKOWE UWAGI O SMAKU – Powiem tak: od Lecha można się uczyć komponować jasne piwo. Brak dodatkowych komponentów, nie dosładzane sztucznie z tego co czuję, niewypasteryzowane do nieskończoności (raczej metoda ‘ale’ a nie ‘lager’) – miodek. Jeśli w piwie nie szukamy nowych, oryginalnych smaków – to coś dla nas. Jeśłi szukamy – czasem warto wrócić do korzeni, prawda?

OCENA W SKALI „1″ DO „20″ – drugi raz z rzędu musze przyznać 19 – ale nie ma wyjścia. Jednak Lech to jest to. Mogę ich wypić nie wiadomo ile (najlepiej jakby ktoś stawiał) i będe szczęścliwy – coraz bardziej i coraz bardziej… Co prawda w piwie jestem raczej zwolennikiem eksperymentów (w ogóle jestem zwolennikiem eksperymentów w produktach spożywczych), ale w swojej klasie piw jasnych ‘niepełnych’ Lech na polskim rynku rządzi. W porównaniu z nim tyskie i żywiec są blade, bez smaku i jałowe. Rzekłem.

© 2012 Idź do domu bo się nie nadajesz Suffusion theme by Sayontan Sinha